Już chyba czas powiedzieć „dość”. Prawo podatkowe nigdy nie było łatwą dziedziną, ale dziś już chyba przekroczyliśmy pewną granicę. Granicę bezpieczeństwa i stabilności prowadzenia działalności gospodarczej w naszym kraju. I to nie tylko z punktu widzenia samych firm, ale też księgowych, którym zleca się obsługę księgową.

ręka spod papierówNowe lub zmodyfikowane obowiązki rozliczeniowe powodują cały szereg napięć. Księgowi muszą borykać się nie tylko ze zmieniającymi się przepisami, ale też klientami, którzy jakby nie dostrzegają powagi tych zmian. Co więcej, utwierdza się opinię publiczną w przekonaniu, że nowe obowiązki są uproszczeniem i wsparciem dla podatników, że teraz będą mieć łatwiej, lepiej i mniej do zrobienia. Tymczasem każdy księgowy wie, że do chociażby wysłania nowego JPK z oznaczeniami nie wystarczy naciśnięcie ENTER (o czym zapewnia pewna reklama w radiu); że wysłanie dwóch plików – JPK i deklaracji – w miejsce dziś zintegrowanego JPK_V7 – było tak naprawdę mniej kłopotliwe.

Księgowi nie zostali powołani do tego, żeby klasyfikować sprzedawane usługi i towary, identyfikować transakcje, wreszcie prześwietlać życiorysy swoich klientów w celu odszukania powiązań – a do tego zmusza ich obowiązek wprowadzania oznaczeń w nowych JPK_V7 czy MPP na fakturach. Obowiązki te mnożą się i mnożą… Wystarczy wymienić kilka z nich, np. oznaczenie MPP – w JPK_V7 tylko obligatoryjnych, a na fakturze jak kto chce, bo „lepiej, żeby było, nawet gdy nie trzeba”, a jak nie ma, to nabywca i tak musi zweryfikować, czy czasem nie powinno być (nabywca, tj. jego księgowy). Kolejny obowiązek – kontrola kosztów podatkowych, czyli sprawdzanie, czy czasem wydatku z kosztów wyrzucić nie trzeba, bo albo ziściły się warunki do tzw. ulgi na złe długi (minęło 90 dni od terminu zapłaty, a zobowiązanie nie zostało uregulowane), albo trzeba sprawdzić, czy zastosowano split payment, gdy istniał taki obowiązek (a płatność często następuje w innym miesiącu niż faktura została zaksięgowana), albo wreszcie, czy na pewno przelew wykonano na rachunek bankowy z tzw. białej listy. Wreszcie dodatkowe obowiązki ewidencyjne związane z pomocą „covidową”. W następnym roku szykują się kolejne zmiany i kolejne obowiązki księgowych: przy wyborze w spółkach komandytowych nowego opodatkowania od maja – konieczność zamknięcia ksiąg i sporządzenia sprawozdania finansowego oraz rozliczenia wspólników, nowe zasady rozliczania faktur korygujących – u sprzedawcy na moment wystawienia faktury korygującej popartej dokumentacją uzgodnień, u nabywcy już z chwilą tych uzgodnień. To godziny dodatkowej pracy, głównie śledczej, kto z kim, kiedy i czy na pewno. Do tego dochodzi zawiłość i spiętrzenie przepisów, absurdalna wręcz ilość odesłań (często łańcuchowych). Jak w tych warunkach uchronić siebie i podatnika przed błędami i negatywnymi konsekwencjami tych wszystkich „dobrych” zmian? I nie chodzi tu o podważanie dobrych intencji rządzących czy kwestionowanie potrzeby zmian. W tych obszarach zmiany przepisów nie są niczym nowym i przedstawiciele branży księgowo-podatkowej są przyzwyczajeni, że w ostatniej chwili wprowadza się zmiany, ale tym razem nie tylko ilość tych zmian poraża, ale też ich niezadowalająca jakość i brak spójności. Stąd pomysł wyjścia z inicjatywą rozmów wszystkich zaangażowanych w ten proces środowisk, mających na celu wypracowanie jak najlepszych i najskuteczniejszych rozwiązań, pozwalających z jednej strony funkcjonować podatnikowi przy wsparciu księgowych oraz doradców podatkowych, a z drugiej – przynosić wymierną korzyść dla budżetu Państwa. Wyrażamy nadzieję, że również Ministerstwo Finansów zechce przyłączyć się do tych rozmów i, mając na uwadze dobro polskiej gospodarki, przystąpi do efektywnych prac nad wprowadzeniem rzeczywistych uproszczeń dla biznesu.